Szalet na placu Daszyńskiego zostanie rozebrany. Będzie to kosztowny demontaż. Tylko projekt prac rozbiórkowych to wydatek kilku tysięcy złotych.
Sześć specjalistycznych pracowni architektonicznych w czasie wstępnych rozmów z wydziałem urbanistyki Urzędu Miasta przedstawiło koszty projektu od 2500 do 9000 zł. To tylko część wydatków. W sumie rozebranie szaletu może kosztować nawet 50 tys. złotych. A można było na szalecie jeszcze zarobić.
Ofertę zaadaptowania nieczynnej publicznej toalety na drink-bar przedstawił w magistracie jeszcze w ubiegłym roku pewien częstochowianin. Przedsiębiorczy ten człowiek chciał w jednej części szaletów, oczywiście po remoncie, otworzyć bar, a w drugiej nadal byłaby ubikacja. Urzędnikom jednak nie spodobał się ten pomysł. Podobno przepisy sanitarne uniemożliwiają urządzenie restauracji, barów, sklepów spożywczych w pomieszczaniach, w których były wcześniej toalety, bo ponoć mury przesiąknięte są zapachem uryny. Jeśli takie miałyby być przepisy, to dlaczego w najstarszym zabytkowym szelecie przy głównym dworcu kolejowym jest teraz sklep z artykułami spożywczymi? Przez blisko półtora wieku była tam publiczna ubikacja.
Autor artykułu: (JS)