Archive for December, 2001

Wszystko jasne

Monday, December 31st, 2001

Największą niespodziankę sprawił w czwartkowy wieczór Fan Sport, pokonując 5:3, broniącą tytułu mistrzowskiego Maję Lemar. Były to jednocześnie halowe derby sosnowieckich Czarnych. Fan Sport oparty jest na rezerwach tego zespołu, a Maja Lemar na dawnych i obecnych graczach pierwszej drużyny.

Po ciekawym, zaciętym spotkaniu górą była młodzież z Fan Sportu. Doskonały mecz rozegrał Marcin Krawczyk, który nie tylko wyłączył z gry najlepszego snajpera “pszczółek” Tomasza Wiejachę, ale jeszcze sam dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Dwa gole dla Fan Sportu zdobył również Mariusz Zadęcki, a raz Tomasza Przybysia zmusił do kapitulacji Sebastian Kania. Faworyci zdołali odpowiedzieć jedynie dwoma trafieniami Piotra Boguszewskiego i jedną bramką Tomasza Wrocławka.

Mimo porażki Maja Lemar utrzymała drugą lokatę w tabeli. Tomasz Wiejacha, którego w czwartek opuściły snajperskie umiejętności musiał się natomiast podzielić koroną króla strzelców z Grzegorzem Kobuszewskim. Lider Seltonu w meczu z MOSiR Sosnowiec czterokrotnie umieszczał futbolówkę w siatce, ratując remis (4:4). Selton do pojedynku ze skazanym na grę w barażach MOSiR Sosnowiec, przystąpił w czwórkę. Mający przewagę jednego zawodnika rywale, prowadzili już 4:1. W ciągu kolejnych 4 minut hat-trickiem popisał się jednak Grzegorz Kobuszewski.

Na trzecim miejscu zakończył rozgrywki Urząd Pocztowy, najskuteczniejsza drużyna sosnowieckiej “halówki”. W ostatniej kolejce spotkań “listonosze” pokonali 8:6 GiGi. Trzy bramki dla zwycięzców zdobył Marcin Paul (trzeci snajper ligi), po dwie Robert Nobis i Wojciech Bodzioch, a raz na listę strzelców wpisał się Paweł Serwiński. GiGi odpowiedziało dwoma trafieniami Łukasza Jedynaka oraz golami Krzysztofa Gorgonia, Łukasza Liocha, Marcina Mamińskiego i Ryszarda Zbroi.

Drugą edycję sosnowieckiej I ligi halowej zakończył pojedynek Konpolu z United. Wygrała 5:1 drużyna braci Koterwów, po golach Pawła Kaweckiego i Norberta Koterwy (po dwa) oraz Marcina Koterwy.

* Niwka – Leroy Merlin 2:1, Selton – MOSiR Sosnowiec 4:4, Liverpool – KS Orzeł 9:2, Fan Sport – Maja Lemar 5:3, Partner HK – ZSTH Będzin 1:4, GiGi – Urząd Pocztowy 6:8, Konpol – United 5:1. Pauzowało Coventry.

Autor artykułu: (wow)

Tragiczna seria

Saturday, December 29th, 2001

Dwa tragiczne wypadki wydarzyły się w ubiegłą środę około godz. 19.00. na drodze między miejscowościami Tąpkowce i Celiny.

Nie wiadomo dokładnie co było przyczyną czołowego zderzenia daewoo tico z polonezem trakiem. Najprawdopodobniej kierowca tico, który zginął na miejscu, nie zdawał sobie sprawy, że warunki jazdy były tego wieczora aż tak trudne. Kierowca poloneza został ranny. Natychmiast na ratunek wyruszyli strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Tarnowskich Górach. Nie udało im się jednak dojechać na miejsce wypadku. Trzy kilometry wcześniej wóz strażacki wpadł w poślizg i spadł z pobliskiej skarpy. Koziołkujący wóz przygniótł 24-letniego strażaka, który wypadł z samochodu. Młody strażak nie przeżył wypadku.

- Ranni zostali również czterej pozostali strażacy. Trzech trafiło do Wojewódzkiego Szpitala Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich, a jeden do tarnogórskiego Wielospecjalistycznego Szpitala Rejonowego – poinformował ,DZ” bryg. Ryszard Świderski, zastępca komendanta tarnogórskiej JRG PSP w Tarnowskich Górach. Tragiczny wypadek wstrząsnął strażakami, którzy do tej pory nie potrafią uwierzyć w to co stało się w środę. Nawet w najgorszych snach nie przypuszczali, że tuż przed Świętami pożegnają w ten sposób, jednego ze swoich kolegów.

24-letni strażak mieszkał w Częstochowie. Tam też odbył się jego pogrzeb. Najprawdopodobniej do kasacji nadawać się będzie wóz, którym strażacy jechali fatalnej akcji. Do tarnogórskiej jednostki trafił zaledwie kilka miesięcy temu.

Droga, gdzie doszło do tragicznych wypadków to trasa łącząca Tarnowskie Góry z Siewierzem, która cieszy się złą opinią wśród kierowców. Niedawno doszło tu do innego tragicznego wydarzenia, kiedy to w okolicach Boguchwałowowic, rozpędzony tir uderzy w autobus wiozący dzieci do tarnogórskiego Aquaparku. Wtedy zginęły trzy osoby, a 45 zostało rannych.

Tarnogórscy strażacy chcieli pomóc uwięzionym w samochodzie ludziom. Chwilę później ich też trzeba było ratować

Autor artykułu: JOANNA LIDOCHOWSKA

Zwycięski marsz

Saturday, December 29th, 2001

W meczu na ligowym szczycie zawiercianki gładko
pokonały na wyjeździe drugi w tabeli Płomień Sosnowiec

Gospodynie od początku spotkania konsekwentnie serwowały z wyskoku, często lokując jednak piłkę w siatce lub na aucie. Błędy podopiecznych Piotra Augustyna (w pierwszym secie sosnowiczanki oddały rywalkom 11 piłek) sprawiły, że Olimpijczyk szybko wyszedł na prowadzenie. Zawiercianki ,wykorzystując niski wzrost rozgrywającej Płomienia Marty Maj, atakowały w pierwszej partii wyłącznie skrzydłami. Uderzenia Marty Łuszcz, Anity Łuszcz i Anny Gorgoń zapewniły podopiecznym Roberta Kwietnia w tej rozgrywce zwycięstwo 25:21.

Podobny przebieg miała druga partia. Po wyrównanym początku seta przewagę uzyskały zawiercianki, skrzętnie wykorzystujące błędy gospodyń przy zagrywce i ataku ze skrzydła (Płomień również unikał gry środkiem boiska). Piotr Augustyn starał się odwrócić losy spotkania, wprowadzając Monikę Piwowar na miejsce Kaliny Kasprzyk. Roszady w składzie nie pomogły jednak drużynie sosnowieckiej. Po atakach sióstr Łuszcz Olimpijczyk wygrał partię do 18.

Sporo emocji i ładnych akcji przyniosła ostatnia kolejna rozgrywka. Po serii skutecznych serwisów Natalii Szywały kilkupunktowe (8:4) prowadzenie uzyskał Płomień. Zawiercianki ruszyły jednak do odrabiania strat, po akcjach Marzeny Jurkowskiej i Anny Gorgoń, doprowadzając najpierw do remisu (12:12), a następnie obejmując prowadzenie (14:12).

Chwilę później Magdalena Grela niepotrzebnie starała się odebrać autową piłkę, a za moment ta sama zawodniczka nie podbiła zagrywki rywalek. Przewaga Olimpijczyka wzrosła do 4 ,oczek” (16:12). Atakami ze skrzydła starały się jeszcze poderwać gospodynie do ataków Elżbieta Kozieł i Natalia Szywała, ale dobrze spisywał się zawierciański blok, w którym brylowała Marzena Jurkowska (4 ,czapy”). Po trwającym niemal godzinę (dokładnie 57 minut) pojedynku kolejne ligowe zwycięstwo świętowały, niepokonane w lidze, podopieczne Roberta Kwietnia.
l Płomień Sosnowiec – Olimpijczyk Zawiercie 0:3 (21:25, 18:25, 18:25).
Płomień: Szywała, Kozieł, Maj, Gręda, Kasprzyk, Grela – Panasiuk (libero), Piwowar, Deręgowska.
Olimpijczyk: Kotnis, Gorgoń, Jurkowska, A. Łuszcz, Mogiła, M. Łuszcz – Turlej (libero).

Autor artykułu: (wow)

Noworoczny trening

Saturday, December 29th, 2001

Tradycyjnie w 1 stycznia w samo południe na pierwszym w nowym roku treningu zbiorą się halowi piłkarze Stadionu Zawiercie. Rozegrają oni wewnętrzny miniturniej, podczas którego najważniejszy będzie nie triumfator ani król strzelców, ale zdobywca pierwszej bramki.

Autor artykułu: (wow)

Sporna przeprowadzka

Friday, December 28th, 2001

Sprzeciw rodziców i lekarzy wywołało wczoraj przeniesienie oddziału pediatrii w jaworznickim Szpitalu Miejskim. Dzieci mają trafić do pomieszczeń po neurochirurgii. Tymczasowo leczone są w 4 salach, a nie jak dotychczas w 17.

- Pediatria niemal zawsze dysponowała niewykorzystanymi łóżkami. Natomiast na neurochirurgii musieliśmy ograniczać przyjęcia. Postanowiliśmy zamienić oddziały miejscami. Trzeba było przeprowadzić remont. Wszystko jest jednak sprawnie zorganizowane – uspokaja Zbigniew Kalamat, zastępca dyrektora szpitala ds. lecznictwa.
Innego zdania byli rodzice, którzy w czwartek protestowali przed gabinetem prezydenta miasta.

- Moja córka ma pięć lat. Jest chora na zapalenie płuc, a noszą ją po chłodnych korytarzach. Wcześniej mogłam przy niej siedzieć całą dobę. Teraz w ciasnych salach nie ma dla mnie miejsca – mówiła Lidia Sobota, matka jednego z dzieci.

Zaniepokojeni są też pracownicy oddziału. Twierdzą, że pokoje po neurochirurgii, a przede wszystkim sanitariaty nie są przystosowane do potrzeb małych pacjentów.

Autor artykułu: (mru)

Nowy dyrektor Ruchu

Friday, December 28th, 2001

Jerzy Rydzewski został nowym dyrektorem katowickiego Oddziału Ruch S.A. Zastąpił on na tym stanowisku Piotra Rojewskiego, który podał się do dymisji.

Rydzewski, jak sam mówi o sobie ,urodził się w Ruchu”. Pracuje w firmie od ponad 30 lat, przeszedł w firmie niemal wszystkie szczeble. W latach 1995-99 był już dyrektorem, ale poprzedni zarząd odwołał go ze stanowiska. Ostatnio pełnił więc funkcję zastępcy dyrektora częstochowskiego zespołu Ruchu.

- Chcę konsekwentnie rozwijać sieć sprzedaży – powiedział nam dyrektor Rydzewski. – A także cały czas zbliżać się do klienta.

Jerzy Rydzewski ma 57 lat, mieszka w Częstochowie. Studiował ekonomię, ale nie ma dyplomu wyższej uczelni.

Autor artykułu: (wit)

Tłok w kantorach

Friday, December 28th, 2001

Im bliżej końca roku, tym więcej mieszkańców Śląska pragnie ,uciec” od dewizowych oszczędności trzymanych w domach na czarną godzinę. W kantorach najczęściej wymieniane są marki, szylingi, liry i franki.

- Jeszcze nie sposób mówić o oblężeniu, ale łatwo zauważyć rosnące zainteresowanie sprzedażą europejskich walut. Ludzie pozbywają się walut pochodzących z 12 państw, w których od 1 stycznia obowiązywać będzie euro – relacjonuje Aleksander Kubik z pszczyńskiego kantoru wymiany walut.

- Szacuję, że nastąpił dwukrotny wzrost obrotów. Praktycznie od rana tworzą się kolejki – dodaje Wiesław Rybak z katowickiego kantoru.

Podobnie było wczoraj w innych miastach. Potencjalni nabywcy często pytali również, od kiedy w sprzedaży będzie już euro. Właściciele kantorów zapewniają, iż europejską walutę zaoferują klientom od 2 stycznia.

Autor artykułu: (kra)

Czar Świąt

Monday, December 24th, 2001

Dzisiaj będziemy czekać na pierwszą gwiazdę, zasiądziemy w rodzinnych gronach do wigilijnego stołu, potem udamy się na Pasterkę. Ale magia Świąt Bożego Narodzenia już w ubiegłym tygodniu zagościła w naszych zakładach pracy i w kręgach przyjaciół. W zakładach pracy, instytucjach, szkołach zamiast tradycyjnego “Dzień dobry” życzyliśmy sobie “Wesołych Świąt”, organizowaliśmy małe świąteczne przyjęcia, niektóre z firm przygotowały przedświąteczne bankiety w restauracjach.

Dzisiaj zamknięte są urzędy, m.in. Powiatowy Urząd Pracy i Urząd Miasta. W piątek w tym ostatnim władze łamały się opłatkiem nie tylko z pracownikami, ale również z gośćmi. Od kilku lat na spotkanie opłatkowe zaprasza chorzowian Florian Lesik, przewodniczący Rady Miasta. Opłatkiem z przewodniczącym oraz z jego zastępcami: Piotrem Fojcikiem, Zdzisławem Rejkiem i Henrykiem Wieczorkiem, podzieliło się ok. sto osób. Byli wśród nich uczniowie miejscowych szkół, reprezentanci stowarzyszeń, chórów, harcerze, którzy przybyli z betlejemskim ogniem, podopieczni świetlicy terapeutycznej dla niewidomych przy ul. Katowickiej, którzy przynieśli przepięknie własnoręcznie wykonane ozdoby. Najwięcej jednak było osób prywatnych.

Autor artykułu: (bf)

Gorączka zakupów

Monday, December 24th, 2001

Aleksandra Socha pracuje w szkole. Dostała z pracy talony do hipermarketu, ale pójdzie je zrealizować dopiero w styczniu. Dlaczego? – Świąteczne zakupy zrobiłam u mamy w sklepie osiedlowym. W przedświątecznym okresie unikam supermarketów ze względu na tłok i kolejki. Szkoda czasu – mówi.

Takie stwierdzenie przed świętami słychać rzadko. Statystki wskazują, że dwa razy więcej konsumentów w tym czasie robi zakupy w megasklepach. Wygrywają nie tylko za sprawą szerokiej gamy produktów oferowanych pod jednym dachem, wielu promocji, ale i ze względu na bony towarowe. To one napędzają przedświąteczny interes. Tak też było i teraz. Stali klienci pozostali wierni mniejszym sklepom. Wiele z nich w każdą adwentową niedzielę było czynnych. O ile przed tygodniem w niedzielę w sklepach w alejach nie było zbyt tłoczno, to wczoraj (23.12.) i owszem.

- Jeszcze nie mam prezentów. Pracuję od rana do późnego popołudnia, dlatego zakupy zostawiam na ostatni moment – tłumaczy Anna Nieroda.

- O tym, co kupić decyduje żona – twierdzi Maciej Kołacz z Myszkowa. – Przed świętami wydajemy więcej o 40 proc. w porównaniu do innego miesiąca.

- Najwięcej kosztuje jedzenie – dodaje Leszek Froch z Myszkowa. – Już w listopadzie zastanawiam się, jak gospodarować pieniędzmi by nie zabrakło. Kalkulujemy, co i gdzie można kupić taniej.

Tłumy klientów kręciły się wokół stoisk ze świątecznymi ozdobami, choinkami i karpiami. – Ludzie interesują się przede wszystkim żywymi choinkami. Dlaczego? Ładnie pachną i pięknie wyglądają – twierdzi Andrzej Bartczak z gospodarstwa ogrodniczego w Czarnym Lesie, który oferuje drzewka na Wałach Dwernickiego.

Bardzo dobrze sprzedawał się tu również karp. Cena 9,0 zł za kg. Niemal dwa razy tyle w porównaniu do ryb oferowanych w supermarketach. – Pytają tylko, czy krajowe i biorą. Cena nie gra roli. Liczy się jakość – twierdzi sprzedawca.

Cena karpia podobnie, jak w ub. roku wywołuje wiele emocji. Zdaniem hodowców nikt nie jest w stanie wyprodukować ryby po tak niskiej cenie, jaka jest oferowana w megasklepach.

- Supermarkety obniżają cenę karpia. Próbowali ryby kupić ode mnie. Proponowano mi cenę 7,50 lub 7,80 złotego za kilogram, ale ja nie chcę handlować z marketami – twierdzi Bogdan Piszczała, właściciel gospodarstwa rybnego w Kniei.
- Owszem cena jest ważna. Nie zapominajmy jednak o datach ważności i przydatności do spożycia, szczególnie na produktach nabiałowych oraz paragonach – radzi Wiesława Szydlik, kierownik Zespołu Delegatury Śląskiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Częstochowie.

Autor artykułu: KATARZYNA KULIŃSKA-PLUTA

W żłobie leży

Monday, December 24th, 2001

Nieodłącznymi elementami, bez których nikt z nas nie wyobraża sobie Świąt są choinki i bożonarodzeniowe szopki. Tradycyjnie już niezwykle bogate szopki budowane są w kościołach ojców franciszkanów. Nie inaczej jest również w gliwickiej parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa.

- W tym roku, ze względu na przebudowę kościoła, wyjątkowo musimy nieco ograniczyć rozmiary szopki. Mimo to na jej budowę poświęcimy co najmniej pięć dni, od rana do popołudnia. Buduje ją od dwunastu do piętnastu osób. Najtrudniejsze jest ustawianie figur. Zależy nam, by co roku nadać im inny charakter, wydobyć z postaci coś, co przyciągnie uwagę odwiedzających nasz kościół wiernych. Wprawdzie stajenka nasza pozbawiona jest elementów ruchomych, ale mamy za to piękne, przedwojenne, niemieckie figury wielkości człowieka. Ulubieńcem dzieci jest potężny słoń, na grzbiet którego wszystkie maluchy z ochotą się wdrapują – śmieje się ojciec Emanuel Krzysztof Żak, proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Pięknie przystrojona jest także gliwicka katedra pw. św. Piotra i Pawła. Okazałe, kilkumetrowe choinki, z ozdobami ulokowano przy głównym ołtarzu. W bocznej kaplicy stoi natomiast szopka. Zaaranżowano ją w ten sposób, że źłóbek otaczają skały – wykonane ze zgrzebnego lnianego materiału. Także sam żłóbek stoi na “skale”, a prowadzą do niego “schodki”, podkreślone drewnianymi belkami. Szczapy drewna “podtrzymują” także sam żłóbek.

Największa na naszym terenie szopka powstaje w zabrzańskim kościele pw. św. Józefa.

Jeśli obejrzymy już szopki ulokowane w kościołach, możemy obejrzeć “betlyjki”, czyli domowe, śląskie szopki, zgromadzone na wystawie “Bóg się rodzi – moc truchleje. Od Wiliji do Gromnicznej” w Muzeum Miejskim w Zabrzu.

Autor artykułu: (pik, jh)