(DĄBROWA GÓRNICZA) Pod hasłami “Nie” dla marketów w centrum miast, “Nie” dla bezrobocia i braku pracy dla absolwentów przebiegać będzie jutrzejsza manifestacja kupców przed Urzędem Miejskim. Udział w pikiecie zapowiedziało 6 posłów “Samoobrony” województwa śląskiego oraz ich lider, Andrzej Lepper.
W witrynach sklepowych już w ubiegłym tygodniu pojawiły się klepsydry wzywające mieszkańców do wzięcia udziału w kupieckiej manifestacji. Organizatorzy chcą jednak, by demonstracja przebiegła w spokoju.
- Przyczyną naszego niezadowolenia jest wydanie zezwolenia o wstępnych warunkach zabudowy dla hipermarketu “Kaufland” w rejonie ulic Morcinka i Piłsudskiego. Nie jesteśmy przeciwko hipermarketom, ale przeciw ich budowie w centrum miast, bo to prowadzi do bankructwa i likwidacji małych sklepów czy firm – wyjaśnia Andrzej Bzdura, prezes Dąbrowskiej Izby Kupieckiej. – Lokalne władze próbują zastąpić upadające przedsiębiorstwa hipermarketami, te zaś przejmują rynek detaliczny i eliminują rodzimy handel. Wielkie konsorcja już za rok będą dyktować nam co będziemy kupować, gdzie i za ile.
- Zarząd Miasta nie zgodził się na budowę hipermarketu w rejonie ulic Piłsudskiego i Morcinka, odmówił wydania decyzji ustalającej warunki zabudowy i zagospodarowania terenu. Nie ma prawa jednak odmówić wydania warunków dla obiektu mającego powierzchnię głównej sali sprzedażowej nie większą niż 2 tys. m kw – mówi Krzysztof Bobrowski, wiceprezydent miasta.
W mieście funkcjonuje hipermarket “Real”, wydane pozwolenie na budowę ma “Geant?”. Dokumenty o wstępnych warunkach zabudowy otrzymał “Kaufland” i spółka Intermarche, chcąca budować swój sklep w rejonie gołonoskiej “Gwiazdy”. W przypadku dwóch ostatnich inwestycji, na prywatnych gruntach, jeszcze nie zakupionych, mają powstać markety o powierzchni sprzedaży poniżej 2 tys. m kw. Zgodnie z prawem nie są to hipermarkety.
- W maju negatywnie ustosunkowaliśmy do realizacji obiektu handlowego typu “Kaufland” o powierzchni sali sprzedaży 2500 m kw. Później firma ograniczyła wymiary sali do 1980 m kw oraz 425 m kw przeznaczonych pod wynajem. W sytuacji, gdy obiekt handlowy ma mniej niż 2 tys. m kw nasze stanowisko nie jest wymagane – wyjaśnia dalej prezes Bzdura. – Takie rozgraniczanie powierzchni jest według nas niezgodne z prawem. Dlatego domagamy się przywrócenia terminu umożliwiającego wydanie przez nas opinii jako strony.
Tyczasem dziś do miasta przyjeżdżają przedstawiciele francusko-japońskiego konsorcjum w sprawie budowy nowej fabryki samochodów. Władze samorządowe od kilku miesięcy intensywnie zabiegają o to, by inwestycja ulokowana została właśnie w Dąbrowie Górniczej, bo w grę wchodzi prawie 10 tysięcy nowych miejsc pracy i szansa na rozwój dla całego Zagłębia. Na dzisiejsze spotkanie zaproszono przedstawicieli związków zawodowych, bo konsorcjum chce wiedzieć, czy inwestycja spotka się ze społeczną aprobatą. Nie wiadomo, czy rozmowy nie potrwają kilka dni.
- Kupiecka manifestacja w terminie tej wizyty zostanie odebrana bardzo źle i może przekreślić nasze półroczne zabiegi – mówi Marek Lipczyk, prezydent Dąbrowy Górniczej.
- Nie sądzę, by ta zbieżność dat była przypadkowa. Kupcy mogli protestować miesiąc temu albo za tydzień. Jestem przekonany, że grupa ludzi chce przy okazji kupieckiego protestu zbić swój polityczny kapitał. W tej sytuacji będą musieli ponieść tego konsekwencje.
Autor artykułu: LUCYNA STĘPNIEWSKA